Showing posts with label do domu. Show all posts
Showing posts with label do domu. Show all posts

30 October 2013

Coasters.

Na wstępie bardzo Wam dziękuję za wszystkie życzenia pod ostatnim postem. Jest mi niezmiernie miło przyjąć tyle ciepłych słów. Dziękuję :* A właściwie DziękujeMy!

Malutka jest rewelacyjna! Mija nam pierwszy miesiąc a ja już się zastanawiam, kiedy?
Jak to bywa z najmłodszymi, cały dzień zorganizowała wokół własnej osoby będąc jednak na tyle uprzejma, by dać mamie (no może przy małej pomocy taty i dziadków) parę minut dla siebie.

Dzisiejsze podkładki przewinęły mi się przez oczy już jakiś czas temu. Niesamowicie urzekły mnie swoją prostotą i obiecałam sobie, że przy pierwszej nadarzającej się okazji sprawię sobie podobne. Ponieważ rynek angielski nie spełnia moich towarowych wymogów, musiałam poczekać aż materały dotrą do mnie z naszej ojczyzny. Po ich otrzymaniu (Wielkie Podziękowania dla osób pośredniczących w tym szaleństwie :) ) machnęłam nie jedną a sztuk sześć. A ponieważ filcu i włóczki mam teraz jak na wojnę nie wykluczone, że będzie ich więcej. 






Materiały:
Filc techniczny 4 mm
Włóczka: Miya Altin Basak, 100% cotton
Średnica: 13 cm


A już za momencik powracam z moimi włóczkami. Druty mają mianowicie ogromną zaletę - mogę je w każdej chwili odłożyć jak również nie wymagają dużo miejsca do pracy jak to jednak bywa w przypadku moich lalek. Choć tęskno mi do nich bardzo, będą musiały jeszcze chwilkę na mnie poczekać...

Podrawiam serdecznie
Coraline

30 January 2012

Pled

Cicho było bo się robiło ;) A dokładniej już drugi z większych projektów. Tym razem nie dla byle kogo bo dla mojej mamy. Co można podarować na urodziny osobie, która jest w stanie sama zaspokoić swoje mniejsze czy większe potrzeby? Coś, czego sama nie zrobi lub nie dostanie (chyba, że tanią imitację z chińskiej, masowej produkcji). Pledzik!! Córa zatem się wzięła do pracy co by mama jeszcze tej zimy mogła się grzać. Kolor przewodni - róż. Cóż, o gustach się nie dyskutuje :)

Parametry techniczne:

  • wzór: Ripple Afghan by Project Linus
  • włóczka: Stylecraft Special DK;
  • szydełko 5 mm;
  • start 336 oczek łańcuszka;
  • wymiary: 120 x 160 cm;
  • zużycie włóczki: ok. 13 motków, każdy po 100g / 295 m;
  • czas wykonania: 2 tygodnie, łącznie ok. 100 godzin
Jako "gratis" poczyniłam również torbę dzięki której upewniłam się, że z aplikacjami to ja jeszcze muszę poćwiczyć ;)

Prezencik już wręczony, buzia się uśmiechała więc mam nadzieję, że trochę posłuży!







Dziękuję Wam jednocześnie za wszelkie życzenia powrotu do zdrowia! Pomogły!! ;) Witam wśród żywych! ;) :*

20 November 2011

Wyczyn roku ;)

Tak! Dzisiaj zaprezentuję mój jak dotychczas największy i najbardziej pracochłonny wytwór. Ale po kolei....
Jak zauważyłyście, troszkę odeszłam od dłubania maskotek innych niż lalki - wyjątkiem był ostatni kotek. Jak zapewne również widziałyście, pozostało mi jeszcze trochę kolorowych włóczek, które nie powiem uśmiechały się do mnie od dłuższego czasu. Ignorowałam to aż to poprzedniego piątku. Siedziałam, dumałam i padła decyzja - robię koc! Nie chciałabym tu rozpisywać się o ogromie swoich obaw - czy podołam? czy starczy mi sił i ochoty? Strasznie nie lubię pozostawiać niedokończonych robótek, których tak nawiasem mówiąc trochę mam (ehhh) a w tym konkretnym przypadku istniało spore tego zagrożenie.. Mimo wszystko obecne zapasy uzupełniłam o parę odcieni poszczególnych kolorów i w niedzielę dzielnie zasiadłam do dłubania.
Kocyk (narzuta) jest prosty - wzorowany na Granny Stripe Blanket, który tak poza tym był prowodyrem tego całego zamieszania ;)

Parametry techniczne ;) :
  • włóczka: Stylecraft Special DK (moja ulubiona włóczka 100% akrylowa, z której robię wszystkie swoje pluszaki);
  • szydełko 4 mm;
  • start 270 oczek łańcuszka;
  • 91 pasów, 182 rzędy;
  • 3 rzędy brzegowe;
  • wymiary: 170 x 180 cm;
  • zużycie włóczki: korzystałam z ok. 26 kolorów, niektóre bardzo do siebie zbliżone, po niecałym 100-gramowym motku z każdego;
  • waga prawdopodobnie coś ok. 3 kg ;) 
  • grzeje niesamowicie!
  • czas wykonania - jeden cały tydzień dłubaniny dzień w dzień, ok. 70-80 godzin.
Powiecie - wariatka... Ale zaczynając koc uparłam się, że zdążę na dzisiaj --> 20-11-2011 :D
I co? Można? Można! ;)












No to teraz trzeba jeszcze panu kolorowemu wydłubać ze dwie równie kolorowe poduchy! Póki co jednak najpierw udam się na krótki wypoczynek... Nie chcecie wiedzieć ile mam zakwasów :D

Aaaaa! Bym zapomniała o rzeczy której zapomnieć nie powinnam czyli uroczyste podziękowania za przebicie się ponad 200 obserwatorów!! Super! Super!! Super!!! Uczcimy to? Już niedługo.... ;)!

Pozdrawiam serdecznie!

10 September 2011

Na leniucha

Tak, prawda jest taka, że ostatnimi czasy ręce zajmuję czymś innym niż lalki. Wkradło się małe lenistwo w tym względzie lecz mam nadzieję, że tymczasowe. 
Przyszła jednak ochota na szycie i dzierganie. Nie miałam jednak konkretnych powodów by sięgnąć po maszynę, więc chwyciłam się za coś mało skomplikowanego i szybkiego do zrealizowania. Powstał zatem pojemniczek, na którego przeznaczenia jeszcze nie znalazłam ;)


A żeby nie było, że niczym poważniejszym się nie zajmuję, na swoją obronę pokazuję skończony póki co w 1/3 szal ;) Ma już prawie metr długości jednak już teraz wiem, że nie starczy mi jeden motek, na drugi będę musiała trochę poczekać więc oficjalną premierę (w całości) będzie miał trooooszkę później.



Pochwalę się również zakupami. Prawda jest taka, że lubię zbierać śmieci ;) Stąd ujrzawszy na car boot (wyprzedaż "gratów" przez osoby prywatne) te dwa gadżety za śmieszne pieniądze, musiałam je zgarnąć do domu :)!


Jest to bujak dla sporej lali - wysokość 41 cm... Obiecałam sobie, że gdy znajdę chwilę czasu (z czym ostatnio mam niemały problem), postaram się w miarę swoich możliwości odświeżyć krzesełko.

No i parasolka - również miniaturka - średnica 26 cm.






 Dziękuję, że jesteście!
Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia ;) :*

31 July 2011

Sandra i upgrade moich narzedzi pracy ;)

Sandra jest idealnym dowodem na to jak spokój wpływa na moją pracę. Nastał dzień, pierwszy chyba od roku, w którym zostałam samiuteńka w domu :) Nikt koło mnie nie biegał, nikt mnie nie zagadywał, byłam tylko ja, moje włóczki i materiały. Co prawda zaczęłam wcześnie rano a ostatnie pociągnięcia kończyłam późnym wieczorem ale sama nie wierzyłam, że udało mi się skończyć lalę w jeden dzień! Jedynie buciki robione były dzień wcześniej; są to moje pierwsze szyto - klejone buty i już teraz wiem, że nie ostatnie. Choćby ze względu na poprawki, których nie miałam siły robić już przy tych a które musiałyby zostać wprowadzone by trampki prezentowały się należycie :)

Niektóre z Was mogą zauważyć spore podobieństwo garderobiane do jednego konika (?) Tatcon i przyznaję się bez bicia - tak, wzorowałam się na niej. Kiedyś poruszony został temat naszych inspiracji na jednym z blogów (skąd je czerpiemy, czy to plagiat czy tylko niewinne, dozwolone "zapożyczenie" pomysłu). Osobiście jestem zdania, że fakt wzorowania się na kimś nie jest czymś złym, wręcz powinno schlebiać osobie, która stała się dla kogoś inspiracją - dopóki oczywiście nie robi się to na tyle bezczelne, że odwzorowuje się idealnie daną rzecz, nie zmieniając przy tym absolutnie nic. Większość z nas nie ma patentów na swoje wyroby i trzeba liczyć się z tym, że pomysły moje, Twoje czy jeszcze kogoś innego będą powielane. Pytanie tylko czy idąc cały czas czyimiś śladami zajdziemy dalej niż on/a...? Temat rzeka...

Kolejna sprawa (kurcze, dzisiaj zebrało mi się na jakieś dłuższe żale ;) ). Często w mailach pytacie się o wielkości moich lal, z czego są robione, czym wypychane, czy nadają się do odświeżenia (czytaj pranie). Przy niektórych lalach pisałam ich wzrost, jednak często zapominam wspomnieć o tym przy kolejnych ale tylko ze względu na fakt, że wszystkie mierzą po prostu tyle samo - zawsze w granicach 40 cm ( + / - parę centymetrów). Ciałko jest wyplątane z akrylowej włóczki (nie byłoby sensu szydełkować tak dużej lali z wełny czy innych bardziej wyszukanych, często droższych włóczek), ciuszki to już oczywiście jak wiatr zawieje ;) Lale wypychane są pluszem do maskotek nadającym się do prania ale tu o ironio same lale nie nadają się do tego ;) Zważywszy na fakt, że ciuszki  nie są ściągane, osobiście nie wyobrażam sobie jak można byłoby ugniatać taką pannę w rękach lub co gorsza wrzucić ją do bębna! Przyjęło się, że robię maskotki (czyli coś co przeznaczone jest na małe, nieokiełznane łapki maluchów ;) ) jednak większość z moich lal jest dosyć delikatna i ja sama obchodzę się z nimi jak z jajkiem, dlatego według mnie bardziej nadają się jako ozdoba dziecięcego pokoju...



Jakiś miesiąc temu jak wiecie stałam się posiadaczką maszyny do szycia. Ponieważ maszyna ta przynależy do klasy średniej (bądź też nawet podstawowej), nie otrzymałam do niej w wyposażeniu dobrego pokrowca. Może i lepiej, gdyż przez to zmusiłam się, tfu, jakie zmusiłam (!), zamarzyłam o uszyciu własnego pokrowca. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Główne założenie - brązy!! Reszta mnie nie interesuje. Powstało zatem proste odzienie w kolorach ziemi :D



I ostatnia rzecz - kurcze nawet nie wiem jak to nazwać... Przybornik będzie chyba ok ;) Kupiłam jakiś czas temu plastikowy regalik na pierdółki, które wcześniej chomikowałam w przeróżnych pojemnikach. Kiedy wreszcie w miarę ogarnęłam temat segregacji pierdółek, przyjrzałam się wiaderku w którym trzymałam druty i nożyczki. Ponieważ miejsca na stole zaczęło mi się drastycznie ubywać, owe wiaderko postanowiłam oddelegować a na jego zawartość wymyśliłam przybornik - utrzymany w tej samej kolorystyce co pokrowiec na maszynę. Co tam, że krzywy! Druty i nożyczki czują się w kieszonkach wyśmienicie!




Pozdrawiam Was serdecznie!!

6 March 2011

Trochę inny kotek

Po raz kolejny musiałam zaspokoić swoją ciekawość - co się stanie gdy tym razem tam dodam, tam odejmę... Przede wszystkim chciałam zrobić coś mniejszego od dotychczasowych maskotek - nie wyszło ;)  Mierzy 23 cm ale za to jest "drobniejszy".
Pod kotem pierwsza w moim życiu podkładka - 31 x 22 cm. I w tym miejscu chciałam wyrazić swój podziw dla ludzi robiących większe serwety czy koce (o zgrozo!). Swoje niebieskie "coś" robiłam jakieś 3 h a wynudziłam się przy tym niesamowicie! Może kiedyś podejmę się podobnego wyzwania jednak w chwili obecnej podziękuję.


18 February 2011

Skrawek wolnego czasu

Znalazłam dosłownie chwilkę na szydełkowanie i wiedząc, że nie zdołam zrobić na poczekaniu całej maskotki (za co w sumie nie bardzo mi się chciało brać), postanowiłam zrobić sobie jakiś przydatny przedmiot. Co można zrobić szybko i łatwo? Pojemniczki! Precyzując - "koszyczek" . Początkowo nie widziałam dla niego konkretnego zastosowania - padło na moje skromne zasoby wstążek. Koszyczek zrobiłam z biurowego sznurka - ot taki eksperyment. Szydełkowało się dziwnie (jak wiadomo sznurki te są dosyć sztywne) ale efekt końcowy jest bardzo sympatyczny. Całość bardziej trzyma pion i kształt niż przy zastosowaniu włóczek (no chyba, że ściskałabym bardziej oczka, czego nie preferuję). I oto prosty, w naturalnych kolorach i bez udziwnień -  koszyk.




1 February 2011

Segregacja narzędzi pracy

Postanowiłam uporządkować swoje narzędzia pracy. Chcąc zaoszczędzić trochę drobnych na kupowaniu pojemników, zrobiłam mały recykling rzeczy zbędnych - słoika po ogórkach ( :) ) i kartoniku po budziku. Do kartonika dorobiłam jeszcze przegródkę - zdjęcia są sprzed paru dni i jej nie uwzględniają.
Teraz nożyczki, szydełka, kleje... mają już swoje stałe miejsce.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...